Jednostrzał na kolanie

Moi testerzy orzekli, że nie chcą Winhersted i mają ochotę na jakiś inny świat. Stworzenie podwalin uniwersum, zajęło nam jakieś 15 minut z użyciem mechaniki "Elektry" - czyli pytań FU rozstrzyganych kartami.
Powstał bliżej nieokreślony:
  • świat fantasy z magią,
  • miasto, w pobliżu którego się znajdują zbudowane jest na wielkich drzewach,
  • istnieje w nim czarny proch i broń odprzodowa,
  • istnieją latające balony (choć w tym mieście akurat nie były dostępne),
  • istnieje coś jak magiczne zasilane drony.

Postacie (stworzenie obu postaci przy zerowej znajomości systemu około 15 minut - 20 minut, razem z omówieniem podstaw mechaniki oraz wykreowaniem 3 znajomych dla każdego bohatera. Przydatne okazały się predefinowane "klasy", które uległy lekkiej modyfikacji):

  • Zubożały pilot balonów / podróżnik (L.12)
  • Magini podążająca krętymi ścieżkami manipulacji i mroku. (L.14)

Rwąca rzeka - scena 1

Postacie rozpoczęły na obrzeżu miasta nad rwącą rzeką, jako bardzo luźni znajomi, chodzący własnymi drogami. Nie naciskałem na scalenie drużyny, zostawiając to im - w efekcie trochę się rozdzielili ale w pewnym momencie i tak zeszli ponownie. Nad rzeką pojawił się (fikcja niezależna) mały balon, z samotnym starszym pilotem, który musiał wylądować by dokonać jakichś drobnych napraw. Krótka rozmowa nie dała podstaw do kontynuacji jego wątku. Tymczasem z prądem rzeki spłynęły sobie zwłoki mężczyzny w średnim wieku. Niestety los nie był łaskawy, mimo paru prób wyłowienia ich różnymi metodami - wartki nurt nie pozwolił na bliższe oględziny.

Miasto - scena 2

Powrót do miasta zaowocował odkryciem, że zaraza, o której szeptano po kątach zaczęła coraz bardziej się rozprzestrzeniać. Ponoć winni mieli być nekromanci, którzy rozkopali kilka grobów na cmentarzu i nienależycie je zabezpieczyli - ale to tylko plotki.

Cmentarz - scena 3

Sprawdzenie cmentarza w istocie zaowocowało obejrzeniem kilku rozkopanych grobów, oraz stwierdzeniem, że wokół jednego z nienaruszonych pulsuje magiczna aura. (Nie wykazano chęci na zostanie hieną cmentarną).

Karczma - scena 5

Zasięgnięcie informacji w karczmie, o mieszkańcach miasta dało asumpt do odwiedzenia pewnej starszej kobiety, badającej pobliskie jaskinie. Magini ruszyła ją odnaleźć a tymczasem pilot, który jakimś cudem (ech te karty) znalazł się w posiadaniu magicznego drona, ruszył na punkt widokowy w mieście, by zrobić rozpoznanie terenu i zakresu zarazy.

Góry - scena 6

Krótki spacer w góry, krótka rozmowa i w zasadzie powrót z niczym, poza informacją że Franc Butcher pracował za życia nad czymś zagadkowym (Poszukiwał pewnej legendarnej istoty, ale tego się magini nie dowiedziała).

Miasto (już przygotowane w scenie 2) - scena 7

Po powrocie do miasta, tablica ogłoszeń pozwoliła na podjęcie próby znalezienia zajęcia jako kurier (jedno z trzech ogłoszeń). Dostarczenie paczki do sąsiedniego miasta dało pretekst również pilotowi, by opuścił swoje gniazdko i dołączył do magini, która z pewnymi oporami, zgodziła się na jego towarzystwo.

Droga między miastami - scena 8

Droga oznaczała konieczność stworzenia spotkań losowych. Po 3 minutach moi gracze sami określili, co może się wydarzyć:
  • Trefl: smok
  • Karo: walczące dwie grupy ludzi
  • Kier: samotny wędrowiec
  • Pik: troll
Duży (kolejna karta: kier) smok, który wyszedł na treflu nadleciał z oddali. Brak miejsca do ukrycia (karty), zaowocował wyborem "przyjmujemy pozycję bezpieczną nieruchomą, nie drażnimy, może nas nie zauważy" - i nie zauważył. Poleciał dalej.
Zanim określono jego zastępnik - wyszło kolejne spotkanie na kierze. Samotny wędrowiec - taka wersja pokojowego Pai Mei chciał nieco pofilozofować ale jak usłyszał że właśnie wędrują z miasta objętego zarazą, to jego nastawienie zmieniło się na tyle, że poszedł w przeciwnym kierunku. "Tak, tak, muszę odwiedzić swoje wnuki... a one mieszkają w tym trzecim mieście".
Trzeciego spotkania nie było - dotarli do miasta.

Drugie Miasto - Karczma - scena 9

Ponieważ mimo niezłego tempa, zrobiło się trochę późno, przesyłka została szybko dostarczona do miejsca docelowego w karczmie. Zapłata za wykonaną misję, pozwoliła podnieść finanse magini o 1 punkt w górę. Pilot, który chyba poczuł że jest nieco bierny postanowił bez wyraźnej przyczyny (testowo) zwyzywał miejscowego osiłka pijącego piwo. Walka okazała się krótka:
  • Osiłek: PT=10, poziom wyzwania (pik)+2 - razem 12. Rany: 2.
Atak nożem (3 kier) spotkał się z szybkim ciosem w łepetynę (9 ran), co na chwilę osadziło pilota w miejscu. Osiłek nie przejawiał ochoty do dalszej bitki i pewnie na tym by się skończyło gdyby nie to, że narwaniec postanowił zastrzelić go z posiadanego muszkietu. Walet (11 - punktacja normalna), dał nieco lepszy efekt. 1 rana ale rozwścieczony osiłek zaczął stanowić większe zagrożenie (PT12+1). Niestety z braku laku, pozostało ponownie rzucić się na niego z nożem (2 Kier - jak pech to pech) i tym razem po prostu stracić głowę.
Jako, że były to testy przyjęliśmy zgodnie że pilot padł ogłuszony i ocknie się w areszcie. Magini zachowała neutralność.